piątek, 6 lutego 2015

Rozdział 4

Leniwie wstałam z łóżka i skierowałam się w stronę szafy z powodu że było iepło bo przecież lato  założyłam to :










 przecież jeszcze tydzień do końca sql! <3 i idziemy na studia... ale mniejsza o to ;). Więc poszłam na stację metra  do którego zawsze  chodzę. Kiedy cała nasza paczka stała pod szkołą. Wszyscy ucieszyli się na mój widok prócz szanownego pana Malik'a. CIekawe co się z nim stąło wczoraj zachował się jak jak no ktos kto kogoś kocha a dziś ejst cały szorstki i jakiś nie miły. Postanowiłam się tym nie przejmować.
-Nie wiesz co się stało z Zyan'em ? - spytała mnie Julia zaczepiając mnie przy tym.
- NIe nie wiem a co?.
- Bo to ty ostatnio spędzasz z nim sporo czasu więc wiesz...- powiedziała.
-tak,ale nie jesteśmy parą pewnie znów jakaś dziewczyna nie poleciała na jego podryw...-powiedziałam.
-No to dobrze że nie jesteście parą bo on ma Olivię... - powiedziała Julia.
- Jak to przecież nigdy  sie nie chwalił ani nic.... - mówiłam.

W tamtej chwili nie wiedziałam co mam zrobić hmm ma dziewczynę? nie chwalił się to do niego nei normalne... jednocześnie jestem zrozpaczona zła i szcześliwa że ma kogoś bliskiego....

- No wiesz on nie ma uczuć do wielu osób... może to tylko dziewczyna do no wiesz ruchania się - powiedziała Julia.
- hmm może i tak ale skąd masz pewność?- spytałam.
-NIe wiem tak zgaduję dużo takich miał ale ciebie traktowął inaczej jak jakiś skrb, wiesz?-powiedziała Julicaa.
- no nie wiem.- powiedziałam.
-Ok ja idę paa-krzyknęłam Julii.
- oki narka do Jutra <3 !- odkrzyknęła Julia.
Kiedy już miałam iść ktoś od tyłu mnie podszedł i przysunął do siebie.
-Czemu dziś na mnie nie zwracałaś uwagi?- spytał prawdopodobnie Mulat.
- A zależy kto mówi - prarsknęłam.
- hmm ty już dobrze wiesz kto- powiedział .
- no dobra wiem ale to ty nie zwracaleś na mnie uwagi a nie ja na ciebie -powiedziałam.
- bo zajmowałeś sie swoją jak jej ? Olivią czy coś....-powiedziałam z ironią.
-Ktoś tu jest zazdrosny?-wyszeptał Zayn.
- nie jestem o nią zazdrosna, tylko nie rozumiem jak ty tak możesz że najpierw zajmujesz się mna jakbyśmy byli parą a później lecisz do jakiejś d***ki co się sprzedaje.- parskełam .
- a jednak jetseś zazdrosna- zaczął mnie łaskotać.
-wcale że nie !-krzyknęłam ze śmiechem.
- oj no obr adoba może na osłodę zazdrości-zaśmiał się.Poszliśmy do  Mc'Donalds ( do maka na kurczka hehe ). Zjedliśmy wypilismyt po Coli pomyślałam że pora się zbierać.
- oki to ja już muszę niestety iść...papa Zayn.


C.DN <333

                          



8 komentarzy: